Powiedzenie „o mało nie umarłem ze śmiechu!” nie jest jedynie metaforą, ponieważ medycyna zna przypadki zgonu spowodowanego śmiechem.
Doniesienia o śmierci ze śmiechu pochodzą już ze starożytności. Według anegdoty stoicki filozof Chryzyp umarł śmiejąc się podczas obserwowania pijanego osła. Z kolei antyczny malarz Zeuxis wybuchnął zabójczym śmiechem, gdy zobaczył niezwykle szpetną kobietę, która zamówiła u niego autoportret, na jakim miał ją przedstawić jako Afrodytę… Nie można jednak potwierdzić prawdziwości tych zdarzeń, toteż trzeba je traktować raczej w kategoriach ciekawostki.
Istnieją jednak przypadki śmierci ze śmiechu, które medycyna potwierdza. Alex Mitchell, murarz z Wielkiej Brytanii, w 1975 roku umarł ze śmiechu oglądając skecz telewizyjny. Murarza rozbawiła scenka przedstawiająca Szkota w kilcie, roniącego się kobzą przed atakującym go… puddingiem. Mężczyzna śmiał się bez ustanku przez 25 minut, po tym czasie nastąpił zgon. Jego żona stwierdziła, że… przynajmniej zmarł szczęśliwy.
Kolejny potwierdzony przypadek śmierci na skutek maniakalnego napadu śmiechu również miał związek z filmem. W 189 roku duński audiolog Ole Bentzen zmarł w kinie podczas seansu komedii “Rybka zwana Wandą”. Jego tętno gwałtownie przyspieszyło i utrzymywało się pomiędzy 250 a 500 uderzeniami na minutę, co spowodowało zawał serca.
Najnowszy przypadek miał miejsce w 2003 roku w Bangkoku. Kierowca ciężarówki dostał napadu śmiechu… przez sen! Żona nie mogła go dobudzić i po dwóch minutach mężczyzna umarł. Lekarze stwierdzili, ze bezpośrednią przyczyną śmierci był atak serca.
Jak dotąd nie stwierdzono z całą pewnością, czy to właśnie śmiech może być bezpośrednią przyczyną zgonu, czy też raczej towarzyszy śmierci. Hipoteza o śmierci ze śmiechu ma jednak swoje medyczne uzasadnienie. Gdy się śmiejemy, nasze serce zaczyna bić szybciej. Ponadto trudno jest złapać oddech, tak jak przy wytężonym wysiłku fizycznym. Jeśli śmiech się nie zakończy, może to doprowadzić do uduszenia się.
Redakcja serwisu wizytalekarska.pl ma jednak nadzieję, że powyższe fakty nie przestraszą was przed jak najczęstrzym śmianiem się. Jednocześnie zaczęliśmy się także zastanawiać nad medyczną prawdziwością innyh figur stylistycznych - np. „umrzeć ze wstydu”, „umrzeć z tęsknoty”, „umrzeć z miłości”... Może będzie to dobry temat na któryś z następnych artykułów.








OPINIE