Wizyta Lekarska

sobota, 19 maja

Wizytalekarska.pl to dane ponad 20 000 lekarzy, opinie, rankingi oraz ciekawe informacje medyczne.

Poznaj witaminę B17

10 maja 2010 roku, 10:28

Witamina B17 (zwana także pod nazwami: amigdalina, amygdalina -z łac. amygdalum – migdał, laetrile oraz letril) to związek chemiczny z grupy glikozydów wyodrębniony po raz pierwszy z gorzkich migdałów w 1830 roku, występujący w nasionach migdałowca zwyczajnego, pigwy pospolitej , czeremchacha a także w nasionach owoców niektórych drzew jak morela, wiśnia, śliwka oraz brzoskwinia. To właśnie dzięki obecności witaminy B17 pestki tych owoców posiadają gorzkawy smak i aromat. Zanim przejdziemy do dalszej części artykułu zaznaczymy, że w wielu źródłach używa się określenia witamina B17 jednak powszechnie związek ten nie jest klasyfikowany jako witamina. My jednak będziemy używać potocznej nazwy.

Działanie witaminy B17 jest kontrowersyjne - w niniejszym tekście postaramy się przedstawić zdania obu stron "konfliktu". W latach 20. XX wieku Ernst T. Krebs ogłosił, że witamina B17 (sprzedawana wtedy pod nazwą handlową Laetrile), jest skutecznym lekiem na raka jednak potem kolejne "oficjalne" badania naukowe nie dowiodły jakiekogolwiek działania przeciwnowotworowego (a wręcz wskazywały na możliwość zatruć cyjanowodorem). Dwie ogromne instytucje reprezentujące niejako branże farmakologiczną: FDA ( Food & Drug Administration) oraz AMA ( American Medical Association - Amerykańskie Stowarzysenie Medyczne) zorganizowały kampanie odstraszające od B17, oparte właśnie na fakcie, iż zawiera ona pewne ilości śmiertelnej trucizny – cyjanku potasu (czyli kwasu pruskiego).

W zasadzie osoby zawierzające osądom naukowym od największych ośrodków naukowych mogłyby w tym momencie uznać bezużyteczność witaminy B17, gdyby nie to że istnieje również duża ilość uznanych badaczy która się im sprzeciwia opierając się na bardzo logicznych argumentach oraz istnieje także wyrok sądowy podważający opinie FDA. Ale po kolei. Wiele osób twierdzi, że opinie reprezentowane przez ośrodki naukowe związane z organizacjami powiązanymi z przemysłem farmaceutycznym nie reprezentują obiektywnych ocen ponieważ witamina B17 mogłaby zaszkodzić ich interesom. Każdy z czytelników wizytylekarskiej zdaje sobie sprawe, że w Internecie krąży mnóstwo tzw. "teorii spiskowych", które mówiąc językiem potocznym można "wsadzić między bajki" jednak jeśli mamy do czynienia z logiczną argumentacją głoszoną przez uznane i prawdziwe autorytety to trudno przejść obok tego obojętnie. Jednem z takich niewątpliwych autorytetów jest świętej pamięci doktor Linus Carl Pauling (1901-1994) - laureat nagrody Nobla w dziedzinie chemii w 1954 za badania fundamentalnych właściwości wiązań chemicznych a następnie laureat pokojowej nagrody Nobla za swój wkład w kampanię przeciwko próbnym wybuchom jądrowym dokonywanym przez USA oraz ZSRR, która w dużej mierze przyczyniła się do ich zaprzestania. Dr Pauling powiedział między innymi jedno zdanie, które może wielu czytelników zaszokować. Brzmi ono następująco: "Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa".

Zwolennicy witaminy B17 jako oszustwo wskazują właśnie badania FDA (amerykańska Administracja ds. Żywności i Leków) oraz AMA, które sugerują możliwość zatrucia cyjankiem potasu w wyniku jej spożywania. Jaka jest kontr-argumentacja do tej tezy?

Analiza biochemiczna jasno pokazuje, że B17 zawiera tzw. rodnik cyjanku, które tworzą cyjanek potasu wtedy i tylko wtedy, gdy jednocześnie zetkną się z enzymem otwierającym (betaglukozydazą) oraz nie ma w pobliżu enzymu blokującego (rodanazy). Zdrowe komórki  posiadają duża ilość enzymu blokującągo (rodanaza) oraz znikome ilości enzymu otwierającego - betaglukozydazy. Natomiast zupełnie odwrotnie jest w przypadku komórek rakowych - z tego względu są one narażone na zabójcze działanie cyjanku (w takich komórkach brak jest enzymu blokującego – rodanazy, natomiast stężenie enzymu otwierającego jest ponad 3000 razy większe niż w zdrowej komórce). Mówiąc prościej - natura ochrania nas doskonale przed rodnikami cyjanku zawartymi w B17, jest on niegroźny dla zdrowych komórek natomiast zabójczo niszczący tylko dla komórek rakowych. Zresztą potem organizacji FDA został wytoczony proces sądowy w którym przyznała, iż nie posiada dowodów na toksyczność B17. Mimo to większość lekarzy postępuje wg standardowo przyjętych procedur medycznych i sposobów leczenia. Można również przytoczyć fakt, że jeszcze w latach 50 wątpliwości na temat szkodliwości B 17 rozwiał sam Dr Krebs  i uczynił to w bardzo bezpośredni, drastyczny i zarazem efektowny sposób - mianowicie wstrzyknął sobie ogromną dawkę skoncentrowanej witaminy B17 w ramie ! Naturalnie Dr Krebs nie tyle przeżył co nie odniósł żadnych skutków ubocznych w wyniku swojego autoeksperymentu.

 

Podsumowując jakie są tezy za skutecznością B17 ?

1. Źródła historyczne - lecznicze działanie B17 opisano już w egipskich papirusach sprzed 5000 lat, sugerując używanie wody migdałowej do leczenia raka skóry. Dodatkowo analogiczne sposóbu stasowane kilka tysięcy lat temu w Starożytnych Chinach. 

2. Duża liczbie niezależnych badań wskazujących na ogromną skuteczność B17 w walce z nowotworami, pod warunkiem wcześniejszego nie osłabiania chorego chemioterapią. Jednym z najbardziej znanych współczesnych ośrodków leczących nowotwory witaminą B17  jest meksykańska klinika dra Ernesto Contrerasa Rodrigueza, która odnosi na tym polu duże sukcesy.

3. Wspomniane badania i analizy na poziomie biochemicznym, które pokazują, że B17 skutecznie niszczy komórki rakowe i zostawia w spokoju zdrowe komórki. 

4. Badania różnych ludów, ich nawyków żywieniowych oraz chorób na które cierpią. 

- badania plemiena Hunzu

Bardzo cennym badaniem jest badanie himalajskiego plemienia Hunza (zwane także Buruszami, to licząca ok. 60 tysięcy osób grupa etniczna w północno-zachodnim Pakistanie oraz przygranicznych terenach Indii). Plemię to jest bardzo ciekawym obiektem badań ponieważ nigdy nie znało przypadku zachorowania na raka oraz choroby serca ! 

Po zastosowaniu zachodniej diety Hunzowie stają się podobnie podatni na nasze choroby - dowodzi to faktu, iż ich odporność nowotworowa nie jest wynikiem wrodzonych cech genetycznych a czynnikiem nabytym wynikającym z stylu życia lub sposobu odżywiania. Dokładne badania wykazują, że jest to efekt działania witaminy B 17. Dieta hunzu jest wyjątkowo obfita zarówno w morele jak i w proso, które są jej bogatym źródłem.

- badania Eksimosów i Indian amerykańskich.

Podobnie jak Hunzu, Eskimosi oraz Indianie amerykańscy nigdy nie zapadają na raka (w obu przypadkach mówimy oczywiście o osobach żyjących w swoich naturalnym środowisku - w przypadku Indian są to polarne lodowce - i spożywywającyh naturalną żywność wg swoich tradycji). W przeciwieństwie do Hunzu Eskimosi ją mięsożerni - ich dieta opiera się w dużej mierze na mięsie łosia oraz karibu (określenie północnoamerykańskich gatunków refinerów). Karibu, odżywiają się trawą strzałkową, którego kilogam zawiera ok. 15.000 mg nitriloside, pierwszorzędnego źródła witaminy B 17 (przy okazji ciekawym faktem jest że karibu potrafi strawić zamarznięty pokarm). Dieta Eksimosów oraz Indian amerykańskich jest także wzbogacona o dzikie jagody, które są również bardzo bogatym źródłem B17.

Szacuje się, iż Hunzowie oraz Eskimosi otrzymują przeciętną, dzienną dawkę witaminy B 17 w wysokości 250 – 3.000 mg na dzień. Granica jest dość szeroka, ale nawet przyjęcie najniższego progu wskazuje bardzo dużą różnicę w stosunku do ludzi cywilizacji zachodniej.  Europejczycy, spożywający współczesną żywność, przyjmują zaledwie 2 mg B17 - to kilkadziesiąt do kilkuset razy mniej.

 

Gdzie można znaleźć B17 ?

Największe stężenie B17 występuja w pestkach lub nasionach owoców: jabłek, moreli, wiśnim, nektarynek, brzoskwiń, gruszek i śliwek, w fasoli, w niemal wszystkich odmianach dzikiej jagody, w ziarnach kasz owsa, jęczmienia, gryki, lnu, żyta, prosta i brązowego ryżu. W tropikach, ogromne ilości B 17 znajduje się w gorzkiej kassawie, znanej również jako tropikalny maniok. 

 

Czy warto spożywać B17, czy może ona być sposobem na raka tak jak witamina C okazała się skutecznym sposobem na szkorbut ?

Mamy nadzieje, że czytelnicy Wizytylekarskiej na podstawie powyższych informacji będą mogli wyrobić sobie własne zdanie na temat witaminy B17. Jeśli przedmiot niniejszego artykułu okaże się dla naszych czytelników interesujący to wkrótce napiszemy więcej na ten temat. Czekamy na wasze opinie w komentarzach !

 

Powrót

  1. Dodany przez: ~atosal (IP:83.22.152.91)

    10:50, 19 maja 2010 roku

    Jestem pacjentem nowotworowym i czytałem ten tekst z wielkim zainteresowaniem. Zwłaszcza, że jestem smakoszem tych wszystkich owoców i nierzadko zdarzało mi się i zdarza wyjadanie zawartości pestek śliwek, moreli,jabłek nie mówiąc już o samym miąższu tych owoców. Widać z tego,że sam organizm czasami podpowie czym się żywić.

  2. Dodany przez: ~ania (IP:93.105.12.43)

    19:31, 13 stycznia 2011 roku

    Moja mama jadła pestki moreli bogate w tą witaminę, nie zatruła się, przyjmowała 5 pestek na 1 kg. wagi ciała. Niestety, raka też nie powstrzymał.

  3. Dodany przez: ~Wojtek. (IP:83.23.91.229)

    16:57, 29 marca 2012 roku

    Witam.
    Przeczytalem uwaznie. Podpisuje sie absolutnie pod teza ze jesli pestki moreli i inne maja jakikolwiek wplyw na leczenie nowotworow beda z cala zajadloscia zwalczane przez wszystkie koncerny, organizacje i ludzi ktorzy zyja z tej choroby! Nawet jesli wit. b-17 nie pomaga...daje ludziom nadzieje a ta w polaczeniu z wiara w wyzdrowienie moze czynic cuda. Najlepszy przyklad... Kolarz amerykanski Armstrag, ktoremu lekarze dawali kilka mies. zycia zostal kilkakrotnym zwyciezca Tour D'France.
    Nie wiem czy jadl pestki ale gleboko wierzyl w to ze wyzdrowieje. Argumenty przedstawione w artykule Sa logiczne...jesli kwas pruski niszczy tylko komorki rakowe nie uszkadzajac zdrowych...czemu nie. Chemoterapia niszczy wszystko co napotka po drodze i tez nie zawsze jest skuteczna, wiec jesli komus nawet pestki nie pomogly to nalezy pamietac ze leki na raka, chemoterapie , roznego rodzaju naswietlania itd.tez nie zawsze pomagaja. Gdyby pestki byly faktycznie lekiem na nowotwoty, pomyslmy ile mld
    . dolarow , euro czy nawet zlotych straca ci ktorzy zyja z raka. Gdzies czytalem wypowiedz znanego naukowca ze wiecej ludzi zyje z raka niz na niego umiera. Popatrzmy na same reklamy roznych lekow w TV.MOwia same za siebie...jedz wszystko...zdrowe czy nie...pozniej wez nasz lek i wszystko bedzie ok! Tak wyglada ten swiat. Jemy zatruta pestycydami, i innymi srodkami zywnosc...no coz nie mamy wyboru. Zastanowmy sie...dziko zyjace zwierzeta nie choruja na choroby cywilizacyjne jak zwierzeta udomowione
    karmione przez ludzi zywnoscia dla nich wyprodukowana. Koty, psy choruja na raka skory i innych narzadow a czy choruja rysie, zbiki, wilki? Wszedzie slyszymy...zywnosc jest zdrowa ale wnioski nasuwaja sie same... tak wiec moze pestki z moreli nie sa wlasnie trujace? Moze tylko ZATRUWAJA zycie tym ktorzy kosza olbrzymie pieniadze na produkcji lekow. Dla ktorych im wiecej chorych tym wiekszy zysk.
    Pozdrawiam...''Niechaj zywi nie traca nadzieii.'' :)
    .

DODAJ WŁASNĄ OPINIĘ NA TEMAT ARTYKUŁU